środa, 8 maja 2013

i want to.

Tak, wiem, miałam napisać gdy będzie lepiej, ale kolejny raz czuję, że czekam na coś co się nie wydarzy. Wszystko wydaje się tak zwyczajnie pozbawione sensu. Nawet to, że tu piszę. Tak, to w szczególności. Od dwóch tygodni próbuję się zabrać za notatki- bezskutecznie. Przecież ja się nie tłumaczę, bo po co? Najnormalniej w świecie zatrzymałam się w dziwnym punkcie, który sprawia wrażenie martwego. Jakaś siła codziennie rano każe mi wstać z łóżka, zjeść śniadanie, wypić mocną kawę, po której przynajmniej będę wiedziała w któym miejscu znajduje się wątroba. Znowu nie da o sobie zapomnieć przez kolejne dni, ale przecież coś musi trzymać mnie przy życiu. Jak nie Ty to kawa. Fakt, napój nie jest najlepszym zamiennikiem człowieka.
Na szczęście ktoś kiedyś pokazał mi Goffmana i jego Teatr życia codziennego. Nikt nigdy głośniej nie wykrzyczał mi prawdy.
Będziesz po mnie za pół godziny? To wystarczająco dużo czasu, żebym zdążyła założyć maskę. Dziś będę szczęśliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz